Jeśli chcesz wiedzieć o co chodzi. Pierwsza część opisu naszej historii znajduje się pod tym linkiem Jak pozbyłam się (AZS) atopowego zapalenia skóry u dziecka? cz.1

29 stycznia 2017r.
Ręka po pęknięciu guza

Osoba prowadząca nas przez homeopatię, uważa pęknięcie guza za sukces oczyszczania organizmu. Stan dziecka się poprawia, duże strupy na ręku zaczynają się goić, ale nie następuje jakaś większa poprawa. Tak jakby, oczyszczanie stanęło w miejscu. Zostaliśmy więc odesłani do naszej pediatry.

9 lutego 2017r.
Syn 7 miesięcy. Wymaz z rany – wynik to: Streptococcus b-hem. gr. C. Do rany otwartej przyczepiła się bakteria. Lekarze więc, zaczęli skupiać się na zaleczaniu bakterii ( co ma swoje logiczne uzasadnienie) jednak nie interesowała ich przyczyna powstania otwartej rany, do której dopiero po pewnym czasie przyczepiła się bakteria.

luty 2017r.
Rozpoczęcie diety bezmlecznej i bezcukrowej dla MATKI i DZIECKA RAZEM. (cały czas karmię piersią)

28 marzec 2017r.
Syn 8 miesięcy. Międzyczasie dostajemy skierowanie do szpitala z przychodni ze względu na przedłużający się zły stan dziecka. Zmiany o dużym nasileniu z głębokim owrzodzeniem na kończynie górnej lewej. Po BARDZO DUŻYM wahaniu, decydujemy z mężem o niezgłoszeniu się do szpitala (chcemy uniknąć ponownego leczenia sterydami, które pogłębiają problem. A które są standardową ścieżką zaleczania objawów). Decydujemy się na leczenie żywieniem + MUPIROX + inne zalecenia naszego prywatnego lekarza.

kwiecień 2017r.
Kontynuacja diety bezmlecznej, bezcukrowej oraz rozpoczęcie diety bez glutenu i bez chemii

maj 2017r.
Po miesiącu pełnej diety BEZ glutenu, mleka, cukru, niektórych mięs (jemy tylko indyka, królika i gołębie) i chemii w jedzeniu.

czerwiec 2017r.
Efekty. Ręka i policzek zdrowe

14 czerwca 2017r.
Syn 11 miesięcy mocz w normie.

21 czerwca 2017r.
Swędzenie ręki i policzka ustało. Zostało swędzenie siusiaka.

16 lipiec 2017r.
Po 3 miesiącach diety BEZ cukru, glutenu, nabiału, chemii, wędlin, większości mięs ( jemy tylko królika, indyka, gołębia, jaja perlicze – nie kurze)


29 sierpnia 2017r.
Cały czas na diecie z moją przerwą 3 dniową na smakołyki z roczku synka. Odstawienie chusteczek nawilżanych do pupy ( co pomogło również na swędzącego siusiaka). Reakcja na chemię w chusteczkach nawilżających.

12 wrzesień 2017r.
Syn 1 rok 2 miesiące od pół roku na diecie, karmiony piersią przez matkę na diecie.

Wyniki badań:
Immunoglobulina IgE całkowita – 6,5 IU/ml, Zakres referencyjny < 60
Fosfataza alkaliczna za wysoka, wapń, AST, ALT w normie.
Żelazo 24 mikrog/dl zakres 29-91.
Wyniki na tarczycę TSH3, FT3, FT4 wszystko w normie.
Mocz wszystko w normie. Krew też.
OB. 1 mm/h zakres 3-8

Nie pamiętam kiedy
Cały czas na diecie, bez leków, tylko probiotyki. Ustało swędzenie siusiaka, wszelkie krostki, ślady, zero blizn po strupach, sterydach. Gładka buzia nawet nieznajomi, którzy nie znali historii choroby mówili do synka: „Ten o brzoskwiniowej cerze”, „Ten o gładkiej buzi”. Po tym co opisałam wyżej, usłyszeć taki komentarz, to coś wspaniałego! 😀

DĄŻENIE DO ODNALEZIENIA PRZYCZYNY – PYTANIA
Tak naprawdę, nie wiadomo do dziś czy to było AZS, ŁZS, czy jeszcze coś innego, zmieszanie w oczach lekarzy, omawianie ogólne problemu wysypki pomijanie przez nich głównej rany na łokciu, jakby nie istniała.

Co ze szczepieniami? Czy to od nich? Nie wiem do dziś.
Co z nietolerancjami pokarmowymi? Co z dalszymi badaniami, diagnozami?
Co z próbami prowokacji wyeliminowanymi produktami?

Dużo jest jeszcze otwartych pytań, które można sobie stawiać. Piszę, co wydarzyło się u nas, może komuś to cokolwiek pomoże. Tak naprawdę do tej pory nie wiem, co dzieje się wewnątrz organizmu mojego syna, wiem tylko, że wyniki badań i wygląd zewnętrzny nie dają oznak choroby. Nie chorujemy też z synem na przeziębienia czy inne tego typu przypadłości. Syn raz miał katar i raz zapalenie krtani w ciągu 2 lat swojego małego życia. Skutkiem ubocznym diety w moim przypadku, jest wyleczenie się z migren, które miałam od 14 roku życia „BOLI MNIE GŁOWA”. Jak wyleczyłam się z migreny?

Na Wasze pytanie: Czy sądzę, że po prostu dziecku przeszło z czasem? Odpowiadam: Nie. To niemożliwe! Sam czas bez zastosowania diety doprowadziłby nas do szpitala lub nawet nie chcę wiedzieć do czego jeszcze. Zwłaszcza, że np. przypadkowe zaprawienie sosu/zupy glutenem wywoływało u syna reakcję. Nie mówiąc o celowych większych prowokacjach „zakazanymi” produktami. Świąd, który mu doskwierał budził go po 11 razy w ciągu nocy, cierpienie, nadpobudliwość, rozdrapywanie do krwi tych ran, ich przesiąkanie i przylepianie się do ubranek. To był koszmar. Nawet nie chcę myśleć co mogło by się jeszcze z nim dziać.

LECZENIE MATKI I DZIECKA
Podejście do karmiącej matki i jej dziecka jako do jednego połączonego organizmu jest bardzo mądre. Nie można ich rozdzielać, przynajmniej ich diety, flory bakteryjnej, stanu zagrzybienia, bo wszystko to przechodzą wspólnie. Będąc również na diecie i karmiąc piersią byłam spokojna, wszystko wydawało się logiczne, zgodne z naturą.
Podejście to, zastosowała u nas, nasza mądra Pani doktor. Pediatra jakich mało, z powołania, to ona dała nam zdrowie, naprowadziła na dietę pt. „ Sześć kroków do wyjścia alergii”, sama również jest na tej diecie. Człowiek światły, otwarty, logicznie myślący umysł. Nie przyjmujący wiedzy bezkrytycznie, ale przetrawiający ją i stosujący w swoim życiu i życiu swoich pacjentów. Dziękuję za wszystko, oby więcej takich lekarzy!

DIETA PT. „SZEŚĆ KROKÓW DO WYJŚCIA Z ALERGII”
Dieta, którą zastosowaliśmy nosi nazwę „Sześć kroków do wyjścia z alergii”. Została ona opisana przez dietetyczkę Panią Bożenę Kropkę, w książce pt.” Pokonać alergię”. Warto również zajrzeć, co na temat zdrowego odżywiania ma do powiedzenia Anna Lewandowska, blogerka „Aga ma smaka”, dr Hubert Czerniak lub Iwona Zasuwa na blogu „Smakoterapia”. Dodatkowo jeśli chodzi o AZS lub braki minerałów w organizmie polecam stronę AnnaBEE.

W dużym skrócie:
Celem diety „Sześć kroków do wyjścia z alergii” jest regeneracja nieszczelnych jelit.

Bez nabiału. Dlaczego?
– Mleko krowie, tak samo jak mleko psa, kota, konia czy żyrafy nie jest wskazane dla ludzi. Człowiek jest jedynym ssakiem, który pije mleko „innego zwierzęcia”. Występują tam inne białka, których nasz organizm nie potrafi odczytywać.
Mleko krowie przyjęło się w czasie II wojny światowej, gdy nie było co jeść, a jeść coś było trzeba i tak zostało z nami do dziś.

– Mleko kiedyś, a mleko dziś, to inne mleko. Dzisiaj pozbawione jest bakterii ułatwiających jego trawienie poprzez procesy przetwarzania żywności.

– Mleko nie jest szkodliwe tylko dla alergików. Mleko jest szkodliwe dla wszystkich.

– Mleko, którego należy unikać to również: „kazeina”, „laktoza” , „serwatka”, „serwatka w proszku” np. piąta po przecinku na ulubionych batonikach, ciastkach, lodach czy też w chrzanie, wędlinach lub lekach

Bez cukru. Dlaczego?
– Niszczy kosmki jelitowe, jest śluzotwórcze

– Uzależnia, działa jak narkotyk

– Jest świetną pożywką dla grzybów np. drożdżaków Candida, pasożytów, niechcianych bakterii

– Wpływa na układ nerwowy, nadmiernie pobudza, stymuluje do zachowań agresywnych, osłabia układ odpornościowy

Bez glutenu (najtrudniejsze). Dlaczego?
– W procesach wybielania, rafinowania i oczyszczania mąka traci swoje wartości odżywcze, dodatkowo pozostawia w organizmie substancje szkodliwe np. kwas pirogronowy, cukry pięciowęglowe. Nie dość, że nie odżywia to jeszcze zapycha, szkodzi i zakwasza organizm.

– W trakcie tzn. „zielonej rewolucji” w latach 60-tych XX wieku zmodyfikowano kłos pszenicy, tak by było na nim więcej ziaren a łodyga była krótsza. Spowodowało to, uzyskiwanie większej ilości mąki, bo i plon był większy. Co za tym idzie, zmniejszyło głód na świecie, ale sprawiło, że znalazło się w nim więcej glutenu, który jest potrzebny do życia, ale jest szkodliwy w tak dużych ilościach jak go obecnie spożywamy. Dawne odmiany pszenicy z przed „zielonej rewolucji”: orkisz, płaskurka, samopsza.

– Istnieje chwast o nazwie „miotła zbożowa”, który pierwszy wzrasta zanim wzejdzie pszenica. W związku z tym, rolnik pryska pole opryskiem z glifosatem (szkodliwym związkiem powodującym chelatowanie (wiązanie) np. toksycznego aluminium ) o nazwie np. Roundup, Tajfun, Churagan.
Wg. niemieckich badań BFR w Berlinie uznano, że glifosat jest to BARDZO niebezpieczny związek powodujący powstawanie chorób u ludzi, rozszczelnianie jelit, działający szkodliwie na ludzki płód, hamujący przyswajanie składników odżywczych i witamin, działający negatywnie na sportowców, powodujący nadmierną nerwowość itd. Niemcy uznali, że należy zakazać tego procederu i przestać truć rodaków. W Polsce nikt z rządzących do takich wniosków nie doszedł i chętnie nabywamy ten towar od Niemców. Także, w Polsce nie istnieją normy żywieniowe dotyczące produkcji pieczywa. Rodacy!!! Informuję Was !!! GLIFOSAT JEST NIEODŁĄCZNY W PRODUKCJI PSZENICY!

– Spotykam osoby, które wyłączyły gluten z diety na tydzień. Moim zdaniem nie ma to sensu, pierwsze jakiekolwiek zmiany widać po min. 3-6 miesiącach. Całe życie się truło, trzeba dać czas organizmowi się oczyścić.

Bez fastfoodów. Dlaczego?
– Nie chce mi się tutaj roztrząsać napiszę którko do fast foodów należy zaliczyć pizze, hamburgery, zapiekanki, napoje gazowane, wody smakowe, paczkowane jedzenie, słodycze, WĘDLINY, ciekawostka niektórzy zaliczają do fast foodów również chleb, wyroby cukiernicze, bułeczki, pączusie. ( tak wiem, to boli 😛 )


Tak zmienił się wygląd mojej kuchni, bo taka dieta to prawdziwa rewolucja w domu. Słoiki z darami natury (kaszami, mąkami, fasolami, nasionami).

Nic nie przychodzi od razu. Porzucenie glutenu czy nabiału na tydzień czy dwa to jest nic! Nie oczekuj efektów po takim czasie, pół roku to jest bezwzględne minimum, rok, dwa to można już coś powiedzieć.

ZMIANA MENTALNA, PSYCHICZNA W PODEJŚCIU DO JEDZENIA
Wpływ otoczenia, babcie, ciocie, lekarze nieuczący się/których nie uczą o diecie, Ty sam i Twoje wątpliwości. Komentarze:

– „Ja jadłam mleko i nic mi nie było.”

-„Nabawisz się anemii nie jedząc mięsa i karmiąc.” (mając na myśli np. niejedzenie wieprzowiny)

Osoby z otoczenia dziecka dające cukierki, ciasta, chleb, zaprawiające zupę śmietaną. Matka ma tu OGROMNE zadanie do spełnienia, żeby uświadomić najpierw sobie co robi i dlaczego, a potem musi uświadamiać to innym. Kupiłam książki pani Bożeny Kropki najbliższym i zrozumieli dlaczego tak się dzieje. Skąd mieli to wiedzieć? Skąd ja miałam to wiedzieć? Zanim zaszłam w ciążę jadłam wszystko. Skąd lekarze mają to wiedzieć, skoro nikt o żywieniu ich nie uczy? Trzeba zwalczać swoją własną nieświadomość i pomagać innym znaleźć swoją ścieżkę do zdrowia. A nie dostosowywać się do presji otoczenia.
Lekarze karzący jeść jogurty i wprowadzać gluten i nabiał, żeby uniknąć niedoborów np. wapnia, bo BĘDZIE ŹLE. Brak wiedzy wiąże się ze strachem, wprowadzaniem lęku. Dietetycy, sportowcy, światli lekarze, ludzie nauki z całego świata badają dietę współczesnego człowieka i cały czas publikują wyniki badań, które potwierdzają to co tu piszę. Wyniki badań mojego dziecka wykazały, że nie ma żadnych niedoborów na takiej diecie, a wręcz przeciwnie jest ono okazem zdrowia. Przez dwa lata swojego małego życia chorował raz na zapalenie krtani (po sterydach), raz miał katar i więcej nic, poza nieszczęsną chorobą skóry.

Jedzenie teraz jest INNE niż kiedyś, musimy to wszyscy w końcu zrozumieć. Jest łatwo dostępne, ale i mocno przetworzone.

Przed zajściem w pierwszą ciążę żyłam w przekonaniu, że panuje moda na niejedzenie glutenu, nabiału, wegetarianizm, żeby tylko zarobić na tym pieniądze. Wsadzić coś nowego ludziom do głowy na co będzie popyt i co się sprzeda. Jak się okazało, żyłam w wielkim błędzie! Moje pierwsze dziecko zaczęło chorować i to właśnie te „udziwnione”, nowe metody go uratowały. Teraz jest okazem szczęścia i zdrowia.

Łatwiej jest wprowadzić taką dietę, gdy dziecko nie zna jeszcze smaku szkodzących mu produktów.

Jako ciekawostkę dodam tylko, że zarabianie na zdrowym jedzeniu stało się modne i nie zawsze jest uczciwe. Bo to, co jest w marketach w dziale EKO, BIO itp. to nadaje się do spożycia tylko ¼ produktów . Reszta ma tylko etykietę BIO, a skład jest tak samo „świński” jak w zwykłych produktach np. paczkowany chleb bezglutenowy, mleka roślinne z konserwantami i gumą guar. Dlatego trzeba wiedzieć co się je, dlaczego się je, znać i czytać składy kupowanych produktów.


A najlepiej przygotowywać wszystko samemu w domu. Ideałem jest jeszcze dążenie do wytworzenia sobie samemu ekologicznych produktów… Ale jak wiadomo na wszystko potrzeba czasu…

CZAS
Jeśli chcesz mieć zdrowie musisz mieć na nie czas. To od jakiegoś czasu moje nowe motto. Ta dieta kosztuje, ceną jest CZAS. Nic nie zastąpi posiłku przygotowywanego samodzielnie z dobrej jakości składników. Nic. Tu rola matek, babć, opiekunów, by dobrze odżywiały swoje dzieci, siebie i swoje rodziny. Coś za coś, tak to w życiu bywa.

Na pocieszenie powiem Wam, że ja już się całkiem po tych 2 latach przyzwyczaiłam do czasu spędzanego w kuchni. Dla mnie to nie problem, zawsze to lubiłam. Mam też pomoc, babcia często podrzuci zupkę 🙂 Dygresja ( moim zdaniem kobiety wychowujące dzieci nie powinny zostawać z tym obowiązkiem same. Wychowanie to proces przebiegający w grupie 😛 ). Dodam również, że przez 1,5 roku studiowałam, pracowałam i miałam niemowlaka wymagającego wyżej opisanej diety, zatem wszystko jest do zrobienia. Ja sama również byłam i jestem na tej diecie.

Teraz, gdy jestem w domu z dzieckiem, mogę Wam to w końcu opisać i dodam, że w domu łatwiej o wyznaczenie rytmu dnia, zgodnego z tą dietą. To wszystko jest bardziej naturalne niż zabieranie jedzenia do pracy. Bo w pracy nie ma czasu na gotowanie, obieranie owoców, ogólnie zdrowe odżywianie. Ale jak pisałam wszystko jest do zrobienia, do pracy i na studia musiałam przygotować sobie zdrowe jedzenie. Ty też dasz radę!

OD CZEGO ZACZĄĆ?

1. Od przeczytania książki pt.„Pokonać alergię” Bożeny Kropki, zrozumienia jej i wdrożenia w życie. Nawet jeśli Twoja droga do zdrowia jest inna niż nasza, to wiedza z tej książki na pewno Ci nie zaszkodzi. Zacznij drążyć.

2. Znalezienia lekarza, który zrozumie to co robicie i sam będzie działał logicznie, próbując ustalić przyczynę zachorowania.

Te dwie rzeczy są konieczne.

Jak pisałam nie każdemu to pomoże. Bo każdy organizm jest inny. Myślę jednak, że ogólnie ten sposób jest świetnym sposobem przychodzenia do zdrowia. Twoja dieta może się różnić od naszej jakimiś szczegółami, niuansami. JEDNAK WARTO SPRÓBOWAĆ! TYLKO PAMIĘTAJ, ŻEBY DAĆ SOBIE PRZYNAJMNIEJ ROK NA ZAUWAŻENIE POZYTYWNYCH ZMIAN! Pani Bożena Kropka zaleca min. 3 lata. Pamiętaj, leczenie żywieniem jest długotrwałe. To nie pigułka, która ma zadziałać w godzinę.

APEL
Drodzy wykładający na uczelniach medycznych, lekarze wykonujący zawód, alergolodzy, dermatolodzy, dietetycy, którzy to czytacie możecie się w niczym ze mną nie zgodzić, ale błagam, proszę, żebrzę jako rodzic, przeczytajcie chociaż książkę Pani Bożeny Kropki pt. „Pokonać alergię” i spróbujcie zrozumieć, że zaproponowana przez tą Panią metoda leczenia pomaga nie tylko mojej rodzinie, ale innym również… że w tej pomijanej wiedzy o żywieniu tkwi ZIARNO PRAWDY. Moim zdaniem, ta wiedza powinna być wykładana przede wszystkim w środowisku medycznym, nie wiem może już jest nauczana ( nie studiowałam/-uję medycyny) oby przykładano do niej dużą wagę, a nie bagatelizowano jej mocy.

PS. Nie uważam Pani Bożeny Kropki za wszystkowiedzącą i nie traktuję jej metod jako leku na wszelkie zło oraz wszystkie choroby świata. Pani Bożena ma ogromną wiedzę, daje coś dobrego i pięknego światu, co daje ludziom zdrowie, spokój i szczęście. Jej działania są przemyślane i logiczne, wszystko z siebie wynika, nie trzeba niszczyć jednego organu, żeby wyleczyć drugi, jak ma to miejsce w naszej służbie zdrowia. Leczy się całego pacjenta. Nie mam żadnych powiązań z Panią Bożeną Kropką. Niestety, nie znam jej osobiście. Nie jestem jej rodziną, pacjentką ( nie byłam na żadnej wizycie w gabinecie, jej gabinet jest na drugim końcu Polski, może kiedyś 🙂 ), konsultantką, reklamodawcą, agentem, nikim takim. Jestem rodzicem wyleczonego dziecka jej metodami, przez pediatrę, która otworzyła się na wiedzę, którą Pani Bożena Kropka sobą reprezentuje. Korzystajcie! Ja, za taki post naprowadzający, w czasie gdy moje dziecko chorowało oddałabym wiele…

PS.2 Dziękuję również, mojemu mężowi za odpowiednie i logiczne pokierowanie naszą rodziną, w tak trudnym dla niej momencie, jakim była choroba naszego synka. To on bardziej niż ja ufał naturalnym metodom i zauważał absurd opisanego zjawiska. Miał odwagę skorzystać z alternatywnej drogi, przeciwnej leczeniu powierzchownemu = leczeniu sterydami. Razem zamieniliśmy ścieżkę leczenia syna na ścieżkę jego WYLECZENIA.

Pozdrawiam Ania 😀