Przebywanie z ludźmi niewinnymi i prawdziwymi to jedno z naszych marzeń. (Tak zakładam.) Z reguły chcielibyśmy mieć wokół siebie ludzi życzliwych. Od ostatnich 3-4 lat przypadło mi w udziale właśnie takie towarzystwo. Jednak ciekawym okazał się fakt, że przebywając z nimi dowiedziałam się o sobie więcej niż sądziłam. Otóż na przykład lepiej zrozumiałam zwrot „BYCIE DLA kogoś”.

Obecnie realizujemy swoje plany i cele, zdarza nam się jednak zapomnieć na czym polega BYCIE z innymi w codzienności. Ten element tracenia czasu na rzecz innych jest zastanawiający. Gdy przychodzi do mnie niewinna osóbka, nastawiona do mnie życzliwie i prosi : „Pobaw się ze mną”, „Chce mi się siku”, „Daj mi sok jabłkowy”, a ja mam ważny do zrealizowania cel jakim jest pokrojenie warzyw na obiad, to nie zawsze mam ochotę odrywać się od swojego zadania. A właśnie przebywając wśród dzieci, można nauczyć się BYCIA DLA. Nie wiem nawet jak to ująć. Dzieci po prostu z kimś SĄ. Czy się bawią, czy podają Ci koc o który poprosisz, one robią to, przebywając z Tobą, celebrując Twoją obecność. Gdy dziecko podaje Ci kubek z piciem ono jest skupione na Twojej osobie. Dorośli robią to mechanicznie. Dzieci to mistrzowie celebracji, świętowania codzienności. One mają wieczną codzienną IMPREZĘ. Dzieci to moi mentorzy ŚWIĘTOWANIA CODZIENNOŚCI, ŚWIĘTOWANIA OBECNOŚCI DRUGIEJ OSOBY, modnej dzisiaj UWAŻNOŚCI nakierowanej na drugą osobę.

JA, jak odrywam się od obierania MOICH warzyw i idę pomóc komuś przy sikaniu, to śpieszę się, żeby dokończyć MOJE zadanie. Przy okazji staram się poprawnie wykonać zadanie poboczne np. uniknąć zasikania majtek przez dziecko. Dodatkowo często jestem poirytowana, że ktoś MI znowu przerywa w wykonywaniu MOJEJ ważnej pracy. A gdzie jest miejsce na tą małą osóbkę?

Podobny scenariusz może toczyć się w szkole: MOJE lekcje, MOJA przerwa ; w domu: MÓJ czas na odrabianie lekcji, MÓJ czas na odpoczynek, MÓJ czas na wyszykowanie się do wyjścia, gdzie są MOJE klucze, jazda MOIM samochodem w korku do MOJEGO celu, a inni MI przeszkadzają w jego realizacji. Wreszcie w pracy muszę zrealizować MOJE zadania, bo przecież nikt za mnie ich nie zrobi, moje obowiązki, moje ambicje, moje problemy, moja samotność, mój dół, moja depresja …moje, ja, mi, mnie, dla mnie, dzięki mnie

Przez to możemy się mijać z domownikami jakbyśmy siedzieli w oddzielnych samochodach jadąc autostradą, a będąc obok siebie fizycznie w domu. Usłyszałam ostatnio mądrą rzecz, że aby uniknąć depresji trzeba przebywać wśród ludzi, BYĆ Z ludźmi, jeść z ludźmi, spać z ludźmi, bo człowiek to istota społeczna i tego wymiaru nie może mu zabraknąć.

Spanie z ludźmi



Gotowanie z ludźmi

Dzieci żyją naprawdę. Dorośli często żyją na niby. Omija ich IMPREZA pt. Celebracja Życia Codziennego. (Ludzie w Afryce chyba bardziej rozumieją o co tu chodzi) Cała nasza dorosła codzienność wypełniona jest obowiązkami, czynnościami, zadaniami, nawet gdy spotykamy się z ludźmi to często są oni składowymi naszych zadań, przyjemności. Dzieci po prostu SĄ. Dla mnie to niesamowite. Jestem tym porażona i zszokowana, stoję jak słup soli wobec tak wielkiej umiejętności i mądrości dzieci, jaką jest BYCIE DLA …

PS. Wiadomo dorośli muszą wypełniać swoje obowiązki, a dzieci mają ich zdecydowanie mniej. Jednak, drogą wyjaśnienia, chodzi tutaj o podejście do otaczających nas ludzi, o otwartość na ich obecność. 😉


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *